Obchody J. Słowackiego w 1939 r.

W Krzemieńcu obchody rocznicowe ku czci Juliusza Słowackiego sięgają początków XX stulecia. Pierwsze uroczystości miały więc miejsce jeszcze w czasach zaborów. Po raz pierwszy zorganizowano je w stulecie urodzin poety, przypadające w 1909 roku. Wiadomo, że uroczystość uświetniła wówczas inscenizacja Anhellego, a do Krzemieńca sprowadzono z Paryża piękny brązowy pomnik wieszcza (brązowy odlew rzeźby), którego autorem był Wacław Szymański. W zamyśle inicjatorów pomnik miał stanąć na placu publicznym miasta, ale władze carskie nie wyraziły na to zgody. Jednakże dzięki determinacji mieszkańców pomnik przeniesiono pod osłoną nocy do kościoła parafialnego p.w. św. Stanisława[1], gdzie w 1910 r. został wmurowany w tylną ścianę lewej nawy. Można go tam podziwiać po dzień dzisiejszy. Na marmurowym cokole wyryto napis – „Juliusz Słowacki ur. W Krzemieńcu 1809 r. um. W Paryżu 1849 r.” oraz cytat z Testamentu mego: „LECZ ZAKLINAM, NIECH ŻYWI NIE TRACĄ NADZIEI”. Z okazji 100 rocznicy urodzin Słowackiego, w dniu 4 września 1909 r. w kościele parafialnym umieszczono też tablicę pamiątkową, poświęconą Słowackiemu, a całą świątynię odnowiono, co też upamiętniono tablicą pamiątkową. Setną rocznicę urodzin Słowackiego przypomniała też krzemieńczanom odezwa młodzieży wołyńskiej, która odwiedziła gród nad Ikwą w lecie 1907 r. Odezwa ta wydana na początku 1908 r. znalazła oddźwięk na wszystkich ziemiach polskich. Pod jej wpływem zapewne ks. proboszcz Bielecki pierwszy dał w tej mierze przykład swym współobywatelom do obchodów rocznicowych[2]. Jednakże jeszcze na początku 1909 r. w sprawie tych obchodów miasto nie zrobiło prawie nic, poza umieszczeniem wspomnianych tablic pamiątkowych w kościele parafialnym[3]. Co dziwne, wówczas jeszcze nawet niewielu mieszkańców Krzemieńca wiedziało, że właśnie w ich mieście urodził się Juliusz Słowacki. Nie wiedziano także dokładnie w którym domu poeta przyszedł na świat. Stąd też same obchody setnej rocznicy miały duży oddźwięk poznawczy i popularyzatorski.

Po odzyskaniu niepodległości Krzemieniec ponownie znalazł się w granicach Polski. Wskrzeszono do życia Liceum Krzemienieckie, a miasto znowu stało się centrum kultury na Kresach południowo-wschodnich. Mimo systematycznego czczenia okrągłych rocznic urodzin i śmierci Juliusza Słowackiego, w centrum uwagi całego kraju Krzemieniec, jako miejsce urodzin wieszcza, znalazł się ponownie w 1939 roku, bowiem właśnie tam zorganizowano Ogólnopolskie Obchody Roku Słowackiego, z okazji 90 rocznicy śmierci i 130 rocznicy urodzin poety. O randze, jaką nadano uroczystościom, które miały trwać cały rok, świadczy fakt, że „nad zawiązanym w Krzemieńcu [ w końcu 1938 r.] Ogólnopolskim Komitetem Uczczenia Juliusza Słowackiego objął protektorat Pierwszy Obywatel Rzeczypospolitej Pan Prezydent Ignacy Mościcki”[4]. Obchodom patronowali również Marszałek Polski Edward Śmigły-Rydz i Prymas Kardynał August Hlond. Do komitetu organizacyjnego weszli natomiast inni dostojnicy państwowi z premierem Felicjanem Sławojem-Składkowskim na czele, prezesi banków, a także wybitni uczeni, pisarze i artyści. Jego przewodniczącym (a właściwie Przewodniczącym Komitetu Wykonawczego) został ówczesny kurator Liceum Krzemienieckiego Stefan Czarnocki[5], którego w pracach organizacyjnych wspomagali miejscowi nauczyciele i przedstawiciele lokalnych władz. Prace Komitetu miały zmierzać w kierunku „przygotowania wielkich uroczystości na wrzesień 1939 r., w których weźmie udział cała Polska”[6].

W roku obchodu rocznic Słowackiego nawet miały zostać uruchomione specjalne połączenia kolejowe do Krzemieńca (pociągi popularne), „którymi goście będą mogli zjeżdżać przez cały rok do miasta poety. W związku ze spodziewanym wielkim napływem gości miasto przygotowuje się aby ich przyjąć odpowiednio. Wszelkie budowy i reperacje w mieście będą wykonywane w zwiększonym zakresie i przyspieszonym tempie. Zwrócona zostanie szczególniejsza uwaga na ozdobienie miasta, estetycznie rozwiązane placyków i kwietników[7].

Na okoliczność roku jubileuszowego Redakcja pisma młodzieży Liceum Krzemienieckiego „Nasz Widnokrąg” wydała też odezwę zamieszczoną na pierwszej stronie kwietniowego numeru pisma:

„3 kwietnia rozpoczęły się inicjowane i organizowane przez Komitet Uczczenia Juliusza Słowackiego uroczystości. Wzięła w nich udział także młodzież: – wystąpiła nie tylko w charakterze widzów, lecz i w roli czynnej.

Uczestnictwo nasze w Roku Słowackiego nie może się ograniczyć do wystąpień w chwilach uroczystych. Musimy sobie wyraź nie powiedzieć, że w wielu pracach Komitetu powinniśmy brać udział. Przede wszystkim musimy dostarczyć Komitetowi licznych, chętnych i dobrze wykształconych kadr przewodników, dyżurnych na Wystawie Dokumentów i Pamiątek po J. Słowackim, dyżurnych w dworku Słowackich itd. Powinniśmy interesować sie wszystkim, co wiąże się ze sprawami Roku Słowackiego.

Najważniejsze jednak jest, byśmy w Roku tym zbliżyli się do postaci Poety, wgłębili się w Jego twórczość, odczuli jej piękno i poznali moc. Osiągnąć to można za cenę pracy i wysiłku.

My, młodzież krzemieniecka, musimy podjąć piękny trud zbliżenia do Największego Krzemieńczanina. – Będzie to prawdziwy hołd złożony Poecie”[8].

Obchody Roku Słowackiego zainaugurowano w kwietniu, kiedy przypadała 90. rocznica śmierci poety. Miały one trwać właśnie do września, wówczas bowiem miały się dobyć kulminacyjne uroczystości. Planowano je na początku września 1939 r., aby upamiętnić datę jego urodzin. Nikt wówczas nie przewidywał, że ciąg uroczystości rocznicowych przerwie nadciągająca wojna, która, według ówczesnych prognoz, miała trwać krótko i zakończyć się zwycięstwem.

Już pierwsze miesiące świętowania pamięci Słowackiego zapowiadały, że obchody rocznicowe staną się dla Krzemieńca rzeczywiście wydarzeniem na wielką skalę. Uroczystości rozpoczęły się 2 kwietnia, w przeddzień rocznicy śmierci poety. Według relacji Emilii Kornaszewskiej „wieczorem miasto przybrało odświętny wygląd. Wąskie uliczki miały nad sobą jakby baldachim z łopoczących na wietrze chorągwi o barwach narodowych. W witrynach sklepów ukazały się portrety Słowackiego [gdzieniegdzie tez jego matki], przybrane kwiatami i zielenią. Na górze Bony zapłonęły stosy smolne”[podobnie jak w czasie licznych uroczystości XIX-wiecznych, które miały miejsce w czasie funkcjonowania Gimnazjum i Liceum Wołyńskiego][9]. „Oto miasteczko błogosławione, ta girlanda świateł… Ożywiły się stare mury zamczyska w blasku purpurowych płomieni i nabrały jakiegoś tajemniczego wyrazu… – Pamiętamy, pamiętamy – szeptały”[10].

W tym dniu został też wystawiony przez uczniów II kl. Liceum Ogólnokształcącego niedokończony dramat Słowackiego – Złota Czaszka. 2 kwietnia 1939 r. dramat ten wystawiono dwukrotnie: „po południu – dla młodzieży szkolnej i wieczorem – dla starszych. Przedstawienie zaszczycili swoja obecnością liczni przedstawiciele władz z p. Wojewodą Hauke-Nowakiem oraz wielu innych gości spoza Krzemieńca. […] O godzinie 21.30 Polskie Radio nadało wspominki o Słowackim w opracowaniu B. Pochmarskiego i T. Białkowskiego pt. „Niech przyjaciele moi w nocy się zgromadzą”[11]. Następnego dnia o godzinie 9.00 w kościele licealnym odprawiono uroczyste nabożeństwo za „Duszę Wielkiego Krzemieńczanina”, w czasie którego podniosłe kazanie wygłosił ksiądz profesor Władysław Bukowiński z Łucka. Mówił m. in. o mesjanizmie wieszcza i jego wartościach dla Polski ( o dziejach Wielkiego Króla – Ducha). Po południu zostały powtórzone przedstawienie Złotej Czaszki. Wieczorem zaś w sali kolumnowej (bibliotecznej) odbyła się uroczysta akademia ku czci poety, „na którą złożyło się słowo wstępne p. Kuratora L[liceum] K[rzemienieckiego], kantata Galla ku czci Poety, odśpiewana przez połączone chóry krzemienieckie, przemówienie prof. R. Chromińskiego, trio fortepianowe G-moll Chopina, recytacje utworów Słowackiego przez dyr. Teatru Wołyńskiego Janusza Strachockiego, wreszcie psalm „Audite, mortales”, w wykonaniu zespołu kameralnego”[12].

Poza tym, aby uczcić pamięć wieszcza, w dniu 2 kwietnia 1939 r. z pielgrzymką do Krakowa wyjechała delegacja szkół wchodzących w skład Liceum Krzemienieckiego, „aby u grobu Juliusza Słowackiego na Wawelu złożyć hołd w 90-tą rocznicę śmierci Poety”[13]. Delegacja zabrała nawet z sobą sztandar licealny. Kurator krzemieniecki żegnając wyjeżdżających, zwrócił się do nich następującymi słowami: „Możecie być dumni, że jedziecie do Krakowa. By w naszym i waszym imieniu złożyć hołd ukochanemu wieszczowi, wielkiemu Polakowi; szczęśliwi być powinniście. Że, możecie zaczerpnąć mocy i siły u grobu Króla – Ducha. […] Szczęśliwi…”[14]. Oprócz zwiedzania Krakowa i zamku na Wawelu, udziału w Mszy Świętej i uroczystościach przy grobie Słowackiego (złożono tam wieńce i śnieżyczki z gór krzemienieckich) oraz na dziedzińcu katedralnym, delegacja krzemieńczan, wzięła również udział w spotkaniu z młodzieżą szkół krakowskich, a w loży teatru im. Juliusza Słowackiego, po przywitaniu przez przedstawiciela Związku Literatów, obejrzała przedstawienie Balladyny[15].

W czasie uroczystości jubileuszowych w Krzemieńcu, w okresie wakacyjnym odbył się też zlot młodzieży szkolnej, do którego uczniowie krzemienieccy przygotowywali się długo przed przyjazdem gości. Miała to być manifestacja przywiązania do poety i okazja do nawiązania kontaktu z młodzieżą z całej Polski[16].

Obchody uświetniła też wystawa literacka Słowacki na tle epoki, zorganizowana w pięciu salach liceum przez pracownicę Biblioteki Narodowej w Warszawie Marię Danilewicz i nauczyciela geografii Liceum Krzemienieckiego Franciszka Mączaka oraz wystawa pamiątek związanych z wieszczem. Poza Biblioteka Narodową, eksponaty pochodziły z wielu bibliotek prywatnych, m.in. Krasińskich, Ossolińskich, Baworowskich oraz Szeptyckich. Natomiast większość pierwodruków udostępnił znany kolekcjoner Jan Michalski z Warszawy[17]. Oficjalne otwarcie wystawy planowano na początek września, jednak zwiedzać ją było można już od 18 maja. Ekspozycję zdążono więc jeszcze przed wybuchem wojny szczegółowo opisać i częściowo utrwalić na fotografiach, dzięki czemu mamy pewne wyobrażenie, czym zachwyciła krzemieńczan i jakie posiadała walory poznawcze. W roku jubileuszu w Krzemieńcu urządzano też ceremonialne pochody, których trasa wiodła do miejsc związanych z poetą, a w gmachu liceum odbywały się koncerty, prelekcje, pokazy przeźroczy i spotkania literackie, w plenerze zaś wystawiano jego dramaty. M.in. teatr Wołyński im. J. Słowackiego zaprezentował inscenizację Księdza Marka (na Górze Bony), a młodzież licealna – Balladynę (w Maćkowej Dolinie)[18]. Jak już wspomniano, kilkakrotnie pokazano także niedokończony utwór wieszcza, pt. Złota czaszka., przygotowany przez krzemienieckich maturzystów. Znamienne, że wybrano dzieło trudne do odegrania, bo właściwie zaledwie naszkicowane prze poetę. Utwór ten wybrano jednak dlatego, bowiem właśnie on wiązał się bezpośrednio z Krzemieńcem i podkreślał stosunek Słowackiego do ukochanego miasta. Dekoracje, które na widzach zrobiły „duże wrażenie swym bogactwem i pięknym odtworzeniem dawnego, romantycznego Krzemieńca”, przygotował P. Szczepański, jak relacjonowano w „Naszym Widnokręgu” – „przesuwały się przed nami w 12 obrazach stare szlacheckie dworki, cmentarz pobazyliański, bliźniacze domy starego rynku, ciemny kontur góry Bony i to nasze miasto, pozornie nie zmienione od tych czasów, napełniło się szlachtą, barwnym ludem i żakami”[19].

Warto jeszcze dodać, że w 1939 roku ukazała się książka Piękne rodzinne miasto Juliusza Słowackiego – z listów i poezji wybór, ilustrowana artystycznymi fotografiami Henryka Hermanowicza oraz album Miasto wielkiej tęsknoty opracowany przez Kazimierza Groszyńskiego (również z jego wstępem) i zdjęciami wykonanymi w szkolnej pracowni fotograficznej. Album wydrukowano w drukarni W. Ćwika w nakładzie 2000 egz. na nowoczesnej maszynie sprowadzonej ze Szwecji[20]. W prasie publikowano zaś liczne artykuły poświęcone poecie i inspirującej roli, jaką odegrały w twórczości wieszcza walory miejscowej przyrody, krajobrazu i folkloru oraz intelektualny klimat dawnego Gimnazjum Wołyńskiego.

W czasie obchodów jubileuszowych usiłowano też realizować natchnione idee Słowackiego, dotyczące duchowego ubogacenia jednostki i całego społeczeństwa. Dokonywano przy tym swoistej interpretacji głoszonej przez niego teorii, przekładając mistyczną etykę na realia ziemskiego bytu i próbując wykorzystać ją w konstruktywnym działaniu na rzecz ojczyzny.

Emilia Kornaszewska w artykule pod tytułem On – jak płomienny słup napisała, że najlepszym hołdem jakiego by sobie życzył poeta, „będzie zbliżenie się największe do Jego dzieł, Jego promieniującego Ducha, będzie wznoszenie w duszach własnych na coraz to wyższy stopień doskonałości”[21].

Z kolei absolwentka liceum Janina Sułkowska wspominała po latach, że otoczenie Krzemieńca sprzyjało utożsamianiu się jego mieszkańców z głoszoną przez poetę ideą. Urokliwy i pełen harmonii krajobraz wzbudzać miał tęsknotę człowieka do tworzenia rzeczy wielkich i szlachetnych. Jej zdaniem, sama przyroda kształtowała naturę krzemieńczan, uczyła ich miłości do piękna i prawdy. Dlatego Ziemia Krzemieniecka rodziła wielkie idee i wybitnych ludzi, a słabszych zmuszała do duchowego doskonalenia. Zaś Słowacki tę prawdę umiał najtrafniej wyrazić[22].

Ciekawe, że przeglądając publikacje poświęcone obchodom jubileuszowym, łatwo dostrzec, że przy poszukiwaniu dróg postępowania wskazanych w dziełach Słowackiego odwoływano się do jego późniejszych utworów, zawierających tezę o zdobywaniu przez byt nowej jakości egzystencji i świadomości. Nigdy natomiast nie nawiązywano do głoszonych w czasach zaborów idei z poematu Anhelli.

Byłoby jednak błędem sądzić, że odwoływanie się do wizji poety ograniczało się do czczej frazeologii, gdyż próbowano przełożyć prorocze słowa na język praktyki. Wcielać je w życie miała przede wszystkim młodzież, przyszli gospodarze wolnej Polski. To właśnie do niej apelował Stefan Czarnocki w czasie uroczystości przekazania licealnego sztandaru pedagogium im. Juliusza Słowackiego, co też było jednym z elementów uroczystości rocznicowych. Powiedział wówczas, że treść wypisanej na nim idei ma górować nad całym życiem i być myślą przewodnią prac najważniejszych długich lat i dnia codziennego[23]. Sama młodzież była świadoma misji, jaka na niej spoczęła. I szukała własnego wytłumaczenia słów poety. Podczas uroczystości przekazania sztandaru Liceum Krzemienieckiego pedagogium im. Juliusza Słowackiego Stefan Czarnocki zwracał się do młodzieży: „Niełatwe przeżywamy czasy. „Powiew historii” coraz częściej i coraz bardziej wyraziście przepływa nad naszymi głowami; coraz większej od nas wymaga gotowości do ofiar, a przede wszystkim spokoju i zjednoczenia całego narodu, celem poniesienia ofiary największej – oddania wszystkiego w imię obrony niezależności państwa i wolności”[24]. Oznaczało to, że wzmocnieni wielkim duchem Słowackiego, złączeni ideą patriotyzmu oraz wierni wskazaniom twórcy niepodległości Józefa Piłsudskiego, młodzi krzemieńczanie mieli odważnie patrzeć w przyszłość. Zaś przemawiający na tej uroczystości w imieniu absolwentów gimnazjum R. Stachórski w swoim wystąpieniu trzykrotnie przytoczył dwuwiersz Słowackiego ze sztandaru licealnego: „I będę mocny jak to co zdobędę / I będę stworzon jak rzecz, którą stworzę”. Rozwijając myśl zawartą w tych słowach powiedział następnie: „Aby tworzyć – trzeba mocy, którą da zdobycie pewnej wartości; natomiast – aby żyć, aby zostać tak, czy inaczej „stworzonym” – urobionym psychicznie, trzeba pewną znowuż treść stworzyć[…]”[25]. Na koniec Stachórski wyraził „szczerą i gorącą wolę”, aby słowa wypisane na sztandarze były hasłem życiowym absolwentów szkoły[26].

Wysnuty z myśli Słowackiego wzór nowego obywatela – człowieka aktywnego i oddanego sprawie, stał się probierzem jego wartości. We wspomnieniu pośmiertnym poświęconym nauczycielowi Włodzimierzowi Danilczukowi Jerzy Siemaszko napisał, że zmarły „łączył w sobie niemal ekstatyczne umiłowanie ziemi wołyńskiej z wrodzoną zdolnością organizacyjną”. I dlatego przywołując jego pamięć, słowa ze sztandaru licealnego „stają się żywe i gorące, jak żywym i gorącym jest kochające serce ludzkie”[27].

W relacjach z obchodów jubileuszowych można m.in. przeczytać, że na 8 i 9 lipca, czyli na czas intensywnych prac polowych, zaplanowano też uczczenie „największego Krzemieńczanina” przez organizacje wiejskie. Ich delegacje oddały Słowackiemu hołd w imieniu całego ludu, o którym, jak pisano, poeta mówił z miłością i zrozumieniem nie tylko jego ciężkiej doli, ale też posłannictwa, co wyraził słowami: „Ziarnem Polski być jeden / prosty człowiek może. / Jak w ziarenku żyta – żyje / całe przyszłe zboże”[28]. W krótkim sprawozdaniu z uroczystości zabrakło jednak informacji o składzie narodowościowym delegatów, jednak musieli w niej uczestniczyć także Ukraińcy. Z kolei Emilia Kornaszewska, recenzując inscenizacje „Balladyny” wyraziła pogląd, że w przyszłości warto byłoby odziać bohaterki w wołyńskie hafty i samodziały, a starej wdowie peremytkę dać na głowę, ponieważ „zbliżyłoby to ludzi dramatu do ich przyrodzonego tła – wołyńskiego obyczaju i krajobrazu”[29]. Z osobą wieszcza zaczęto jednocześnie łączyć hasła dotyczące konsolidacji społeczeństwa. Wydaje się jednak, że starano się raczej propagować folklor lokalny, niż jednoczyć miejscową ludność wokół idei Słowackiego, m.in. w referacie okolicznościowym wygłoszonym przez Kazimierza Groszyńskiego znalazło się ważne stwierdzenie, że czynny kult dla dawnych zdobyczy ducha tworzy ze zbiorowiska jednostek istotę wewnątrz jednolitą – naród[30]. W realiach międzywojennej Polski była to sprawa o priorytetowym znaczeniu. Bowiem w zróżnicowanym etnicznie kraju, obarczonym balastem kultur trzech zaborców, naznaczonym podziałami politycznymi i społecznymi, owo zjednoczenie uważano za jeden z podstawowych warunków pomyślności ojczyzny. I zapewne wierzono w akceptację idei narodowych przez szerokie warstwy obywateli. W wystąpieniu programowym nowy starosta krzemieniecki Tadeusz Niżankowski stwierdził, że „przykładów tak wielkich i tak pięknych wiele na tej właśnie drodze w ostatnich spotykamy latach […]. Oto w obliczu pracy dokonywanej w okręgu centralnym staliśmy gromadnie obok siebie […] A jak bardzo byliśmy sobie bliscy w wielkich dniach marca i jeszcze piękniejszych dniach wrześniowych[31], gdy jednolita Polski całej postawa, wsparta potęgą Armii, która chlubą jest naszą i dumą, tak silnie podkreśliła rolę naszego już dzisiaj mocarstwa. Więc przyszły czasy, o których największy marzył Krzemieńczanin, Juliusz Słowacki: „Kiedy prawdziwie Polacy powstaną / To składek zbierać nie będą narody, / Lecz ogłupieją i na pieśń strzelaną / Wytężą uszy, odemkną gospody. / I będą wieści z wichrami wschodziły / A każda będzie serce ludów pasła, / Nieznajomemi świat poruszą siły / Na nieznajome jakieś wielkie hasła”[32].

Trwałość realizowanej idei niestety okazała się krucha, bowiem po latach wysiłków skierowanych na konsolidację odrodzonego państwa, nadchodził okres, kiedy dotychczasowych zdobyczy należało strzec, a w obliczu zbliżającej się wojny współdziałanie społeczeństwa stało się wręcz niezbędne.

„Wódz i jego ulubiony wieszcz. Dwa Króle Duchy”. Z takimi określeniami spotykamy się w recenzji J. Małeckiego omawiającej wystawę Słowacki na tle epoki. Choć ekspozycja ukazywała życie i twórczość narodowego wieszcza, nie omieszkano zaakcentować na niej jego związków z marszałkiem. W relacji tej czytamy, że „pośmiertne zwycięstwo jednego z najwspanialszych duchów polskich przedstawiono w ostatniej gablocie, w której mamy fragmenty sprowadzenia szczątków poety na zamek, portret Józefa Piłsudskiego i jego mowę, którą na Wawelu wygłosił. Piękne zakończenie. Wódz i jego ulubiony Wieszcz. Dwa Króle Duchy”[33].

W ramach obchodów ku czci Słowackiego podjęto też inne inicjatywy związane z postacią Piłsudskiego. W 1939 roku uroczystości jubileuszowe połączono ze świętem licealnym, przypadającym na dzień 27 maja, upamiętniającym datę reaktywowanie krzemienieckiej uczelni. W uzasadnieniu podano, że uczyniono to „przez wzgląd na stosunek Wielkiego Marszałka do osoby Wieszcza, który wyrażał się w uwielbieniu przezeń Jego twórczości”. W tym samym dniu dokonano odsłonięcia tablicy kamiennej z rozkazem Józefa Piłsudskiego powołującym liceum do życia w odrodzonej Polsce. Ów fakt znalazł również wytłumaczenie, gdyż, jak pisała Emilia Kornaszewska, wskrzeszoną przez niego uczelnię Słowacki naznaczył swoim duchem[34].

Eksponowanie w Krzemieńcu związków Piłsudskiego ze Słowackim miało swoje uzasadnienie. Dla tutejszych mieszkańców było bowiem powodem do dumy, że z ich miastem wiążą się nazwiska tak wielkich ludzi. I ich właśnie otaczali szczególną czcią: Słowackiego jako największego syna tej ziemi i Piłsudskiego jako wskrzesiciela Polski i słynnego liceum, które „stoi wiernie pod sztandarami Jego wskazań”[35]. Lektura ówczesnych tekstów zawiera sugestię, że „największy Krzemieńczanin” prorokował nadejście „największego Polaka”, a później kształtował jego osobowość.

Wspólne cechy dwóch wielkich Polaków w Krzemieńcu podkreślał też Stefan Czarnocki, m.in. w artykule poświęconym Słowackiemu. Znajduje się tam stwierdzenie, że zarówno marszałek jak i poeta „po tej samej szli drodze i ten sam jedyny cel mieli przed sobą, dla którego w każdej chwili gotowi byli wyrzec się wszystkiego”[36].

Warto podkreślić, że Piłsudski rzeczywiście szukał inspiracji do swoich działań w wizjach poety, którego darzył szczególnym kultem. O roli, jaką nadawał jego twórczości świadczy treść przemówienia wygłoszonego w czasie ceremonii składania prochów Słowackiego w krypcie wawelskiej 28 czerwca 1927 roku. Piłsudski mówił wtedy o przeszłości gościńcach, po których kroczy ludzkość. Na ich załomach, gdzie zgromadziły się wahania i małostkowa trwoga, stoją jak drogowskazy olbrzymie samotne głazy, świadczące o wielkiej prawdzie bytowania. Znane są one z nazwiska, podczas gdy ludzie giną bezimiennie. Teraz między te opoki podąża wieszcz. „Idzie, by przedłużać swe życie, by być nie tylko z naszym pokoleniem lecz i z tymi, którzy nadejdą. Idzie, jak Król Duch”. Z kolei w ocenie krzemieńczan właśnie Piłsudski ucieleśniał wyrażaną przez Słowackiego ideę patrioty przyszłych pokoleń. Dowodzić tego miała legenda zawarta w Republikaninie Ducha.

Z perspektywy czasu trudno jednoznacznie ocenić skalę oddziaływania obu wybitnych Polaków na mentalność ówczesnych krzemieńczan. Niewątpliwie pozostawali pod wpływem sugestywnych idei Słowackiego dotyczących sensu ludzkiego istnienia, ale wdrażać je w życie próbowały przede wszystkim osoby wywodzące się ze środowiska licealnego. Ich zasięg oddziaływania był więc stosunkowo niewielki. Nie zmienia to jednak faktu, że emocjonalnie krzemieńczanie czuli się najbardziej związani właśnie ze Słowackim. Zachwycali się jego poezją, przywoływali strofy poświęcone rodzinnemu miastu, z pietyzmem odnosili się do miejsc, które pokochał w dzieciństwie.

Niestety z względu na wybuch wojny, wiele ciekawych projektów planowanych przez organizatorów Roku Słowackiego nie doczekało się realizacji. M.in. na 3 września zaplanowano inscenizację plenerową na górze Bony pt. Matka i syn według scenariusza Kazimierza Groszyńskiego i Stanisława Szczepańskiego oraz zjazd badaczy twórczości Juliusza Słowackiego. Program uroczystości rocznicowych w Krzemieńcu kończyć miało w dniu 5 września posiedzenie Polskiej Akademii Literatury, recytacje wierszy współczesnych poetów oraz zorganizowany na licealnym dziedzińcu wielki koncert symfoniczny, by wymienić tylko najważniejsze punkty obchodów. W roku jubileuszowym w Krzemieńcu miał się również odbyć VII Zjazd Polonistów[37].

Można się tez zastanowić, co można uznać za szczególnie ważne osiągnięcie krzemienieckich obchodów ku czci Słowackiego. Sądzono, że trwałym osiągnięciem Roku Słowackiego staną się też dwie poważne inwestycje. Na 5 września zaplanowano poświęcenie kamienia węgielnego pod budowę nowoczesnego Domu Kultury i Sztuki jego imienia, który pełniłby funkcję artystycznego i intelektualnego centrum dla całego regionu. Dzięki hojnym składkom polskiego społeczeństwa wykupiono także z rąk prywatnych dworek Słowackich, zaś starosta krzemieniecki Jan Zaufall przekazał go liceum „w czułą i troskliwą opiekę”. Już wówczas planowano aby w przyszłości utworzyć tam muzeum dokumentów i pamiątek związanych z poetą, natomiast wnętrza postanowiono urządzić „w stylu epoki dawnych romantyków”[38]. Jednak wojna przekreśliła te zamierzenia. Wybuch wojny nie pozwolił również dokończyć budowy nowego gmachu Liceum Krzemienieckiego przeznaczonego na Pedagogium. Rozpoczęcie budowy tego obiektu w 1938 r. także można wpasować w obchody rocznicowe ku czci J. Słowackiego, tym bardziej, że otrzymało ono imię wieszcza.

Wiadomość o agresji niemieckiej na Polskę postawiła kontynuowanie uroczystości pod znakiem zapytania. Kazimierz Groszyński tak wspomniał ówczesne wydarzenia: „Drugiego września poszedłem do kuratora Liceum Krzemienieckiego Stefana Czarnockiego […..] i zwróciłem się do niego z zapytaniem, co należy ogłosić, odwołanie czy odroczenie obchodów jubileuszowych. Odpowiedział mi bez chwili wahania, proszę ogłosić odroczenie. Przyjąłem tę decyzję bez zastrzeżeń, byłem bowiem głęboko przeświadczony – tak samo jak wszyscy w moim licealnym otoczeniu – że po zwycięskiej wojnie Krzemieniec i jego uczelnia powrócą do swoich przerwanych przez wojnę spraw, do intensywnej i rozległej działalności związanej z rozwojem oświaty, nauki i kultury – a społeczność krzemieniecka uczci z pietyzmem swojego wielkiego syna”[39]. Jednak już kilka dni później nadzieja zaczęła słabnąć. Z pośpiechem pakowano cenne eksponaty sprowadzone z całego kraju na wystawę o Słowackim, a polskie liceum, w którym zaplanowano główne uroczystości, na zawsze zamknęło swoje podwoje. Zaś ideę zorganizowania muzeum poświęconego poecie udało się zrealizować dopiero po kilkudziesięciu latach, choć w całkowicie zmienionych realiach. Natomiast Domu Kultury i Sztuki, na który gromadzono fundusze w postaci darowizn obywateli i rozprowadzanych cegiełek, w ogóle nie wybudowano.

Wydaje się więc, że największym trwałym osiągnięciem obchodów ku czci poety było pogłębienie lokalnego patriotyzmu krzemieńczan. Dzięki Słowackiemu nie czuli się mieszkańcami jednego z wielu kresowych miasteczek, tylko spadkobiercami jego ziemi wybranej i ukochanej. Podkreślano, że wielki rodak utożsamiał Krzemieniec ze szczęśliwą krainą dzieciństwa, uwiecznił go w strofach wierszy i hojnie obdarował, nadając mu rangę źródła duchowych przemian społeczeństwa i przyszłego „Atheneum Chrystusowej sztuki”. Według interpretacji Kazimierza Groszyńskiego w pismach mistycznych poety Krzemieniec jawi się jako „miasto błogosławione”, z którego wypłynęła tęcza nowego światła prawdy o sensie życia ludzkości. Właśnie stąd wieszcz miał głosić swoją genezyjską teorię o przebóstwieniu człowieka[40].

Uczucie żywione przez krzemieńczan do stron rodzinnych znalazło silne wsparcie w uroczystościach ku czci sławnego rodaka, gdyż wiązały się one nie tylko z krzewieniem kultu poety, ale też akcentowały rolę miejscowego otoczenia w kształtowaniu jego osobowości. Szczególnie podatne na głoszoną wówczas ideologię okazało się młode pokolenie. Wpajane mu przekonanie o geniuszu najwybitniejszego syna ziemi krzemienieckiej stało się bodźcem do lepszego poznania miasta i chlubienia się nim.

Warto jeszcze podkreślić, że w obchodach Roku Słowackiego zapowiedziało udział wielu gości z całego kraju, co stanowiło doskonałą okazję do propagowania wśród przyjezdnych pozytywnego wizerunku rodzinnych stron. Zdaniem Feliksa Łańcuckiego, by działać skutecznie, należało najpierw wyrobić w sobie głębokie przekonanie o wyjątkowości Krzemieńca. Dopiero wówczas możliwe będzie pokazanie go w jak najlepszym świetle. W apelu do młodych czytelników „Naszego Widnokręgu” Łańcucki pisał co następuje: „Chodzi o to, abyśmy sami w sobie pogłębiali znajomość miasta, zbliżyli się i odczuli piękno rzeczy, obok których codziennie przechodzimy obojętnie. Wtedy wszystko to, co było dotychczas tylko sentymentem do „pięknego rodzinnego miasta” przeobrazi się w głębokie uczucie. Krzemieniec stanie się miastem kochanym”[41].

Oczywiście, byłby nim również bez obchodów Roku Słowackiego, gdyż jego mieszkańcy i tak mieli powody do dumy. Krzemieniec od dawna słynął bowiem jako przyrodniczo-architektoniczna „perła Wołynia”, miasto wielkiej tęsknoty wieszcza i wybitny ośrodek edukacyjny. Lecz właśnie wtedy stał się stolicą ogólnopolskich uroczystości ku czci poety i jego sława osiągnęła w kraju swoje apogeum.

Na szczęście pamięć o wieszczu i jego mieście – Atenach Wołyńskich, pozostała i to nie tylko w umysłach i świadomości dawnych krzemieńczan. Dowodem tego są również tegoroczne obchody Roku Słowackiego w Krzemieńcu.

autorzy:

Aleksandra Sheybal-Rostek (Warszawa)

Andrzej Szmyt (Olsztyn)

materiały pokonferencyjne Krzemieniec 2009

[1] W. Mróz, Pomnik Juliusza Słowackiego, „Biesiada Krzemieniecka”, Londyn 1985, s. 87-88.

[2] K. Hoffman, „Tam gdzie urodził się J. Słowacki”. Krzemieniec, Warszawa 1909, s. 23.

[3] Szerzej na ten temat zob. ibidem, s. 34-35.

[4] S. S. [Stanisław Sheybal], Zbliżają się dni uczczenia Słowackiego w Krzemieńcu, „Życie Krzemienieckie”, nr 21-22, 1938, , s. 509-510.

[5] N. Lietz, Uniwersytety ludowe Liceum Krzemienieckiego i ich twórcy, [w:] Liceum Krzemienieckie w kontekście rozwoju oświaty, nauki i kultury na Wołyniu w XX wieku, red, naukowa K. Bartnicka, współpr. N. Lietz, „Artes Liberales” – Zeszyty naukowe Akademii Humanistycznej im. A. Gieysztora w Pułtusku, R. IV, nr 16, Pułtusk 2009, s. 57.

[6] Wyjątki z kroniki w „Życiu Krzemienieckim”, [w:] „Biesiada Krzemieniecka”, z. 2, Londyn 1985, s. 54.

[7] Ibidem.

[8] „Nasz Widnokrąg”, z. 2, kwiecień 1939, R. XIII, s. 27.

[9] E. Kornaszewska, On – jak słup płomienny, „ Życie Krzemienieckie”, 1939 nr 4, s. 135. Na temat tzw. „ubrania ogniem” Góry Bony przez Antoniego Andrzejowskiego zob. A. Andrzejowski, Ramoty Starego Dietiuka o Wołyniu, wyd. i przedm. opatrzył F. Rawita-Gawroński, t. 3, Wilno 1914, s. 197-198.

[10] P. H., Inauguracja „Dni Słowackiego”, „Nasz Widnokrąg”, z. 2, kwiecień 1939, R. XIII, s. 31.

[11] Ibidem, s.30-31.

[12] Ibidem, s. 31.

[13] Ibidem, s. 33-34.

[14] Ibidem.

[15] Relacja z pielgrzymki do grobu Słowackiego, zob. L. Różkówna, „Nasz Widnokrąg”, z. 2, kwiecień 1939, R. XIII, s. 33-40.

[16] F. Ł. [Feliks Łańcucki], O nasze przygotowanie do Zlotu młodzieży, „Nasz Widnokrąg”, z. 2, kwiecień 1939, R. XIII, s. 42-43.

[17] H. Zbihorowska-Kościa(Czarnocka), Stefan Czarnocki, [wspomnienia córki], [w:] Liceum Krzemienieckie w kontekście rozwoju…, s. 86.

[18] Ibidem.

[19] H. J., Złota czaszka, „Nasz Widnokrąg”, z. 2, kwiecień 1939, R. XIII, s. 32.

[20] K. Goszyński, Mój Krzemieniec (fragmenty), „Biesiada Krzemieniecka”, z. 3, Londyn 1998, s. 62-63.

[21] E. Kornaszewska, op. cit., s. 135.

[22] N. Oleksyn-Brodzka, Wspomnienia wołyńskie i tułacze, Jelenia Góra 1998, s. 113, maszynopis.

[23] S. Czarnocki, Na przekazanie sztandaru Liceum Krzemienieckiego Pedagogium im. Juliusza Słowackiego dnia 27 maja 1939 r., „Życie Krzemienieckie”, 1939, nr 6, s. 171.

[24] Ibidem, s. 172.

[25] Ostatnia matura [8-letniego gimnazjum], „Nasz Widnokrąg”, z. 7-8, kwiecień-maj 1938, R. XII, s. 116, 118.

[26] Ibidem.

[27] J. Siemaszko, Z dum o Liceum, „Droga Pracy”. Miesięczny dodatek do „Życia Krzemienieckiego”, grudzień 1937, nr 10, s. 166-169.

[28] Wieś polska w hołdzie Juliuszowi Słowackiemu, „Życie Krzemienieckie”, 1939, nr 6, s. 204.

[29] E. Kornaszewska, O Balladynie i Krzemieńcu, „Życie Krzemienieckie”, 1939, nr 6, s. 203.

[30] K. Groszyński, Pedagogium i Ćwiczeniówka LK w Krzemieńcu imienia Juliusza Słowackiego, „Życie Krzemienieckie”, 1939, nr 2, s. 52.

[31] Chodzi o przyjęcie przez Litwę polskiego ultimatum dotyczącego natychmiastowego nawiązania stosunków dyplomatycznych (marzec 1938) i zajęcie Zaolzia przez oddziały WP pod dowództwem gen. Bortnowskiego (wrzesień 1938).

[32] K. Lach, Posiedzenie Krzemienieckiej Rady Powiatowej, „Życie Krzemienieckie”, 1938, nr 18, s. 432, 433.

[33] J. Małecki, Wystawa „Słowacki na tle epoki”, „Życie Krzemienieckie”, 1939, nr 6, s. 191.

[34] E. Kornaszewska, Święto Liceum Krzemienieckiego, „Życie Krzemienieckie”, 1939, nr 6, s. 192.

[35] Z kronik, „Życie Krzemienieckie”, 1939, nr 3.

[36] S. Czarnocki, Największy Krzemieńczanin, „Życie Krzemienieckie”, 1939, nr 4, s. 113.

[37] Program uroczystości ku uczczeniu J. Słowackiego w Krzemieńcu, „Życie Krzemienieckie”, 1939, nr 2, s. 48-50.

[38] Dom rodzinny Juliusza Słowackiego – muzeum pamiątek, „Życie Krzemienieckie”, 1939, nr 2, s. 50.

[39] K. Groszyński, Dwadzieścia dwa miesiące, maszynopis.

[40] Idem, Miasto wielkiej tęsknoty, „Życie Krzemienieckie”, 1938, nr 13, s. 310, 311.

[41] F. Ł., O nasze przygotowanie do zlotu młodzieży, „Nasz Widnokrąg”, z. 2, kwiecień 1939, R. XIII, s. 43.