regulamin Parku Krasińskich

Ogród Krasińskich

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

3 lipca 2014 r. została podjęta uchwała o regulaminie Ogrodu Krasińskich. W zapisach tego regulaminu jest m. in. zakaz wprowadzania psów (z wyjątkiem psów asystujących) oraz zamykanie parku na noc. Zapisy te spotkały się z bardzo negatywnym odzewem społeczników z „Miasto jest Nasze”. Czytałam wpisy – zarzucono władzy arogancję, a osoby „rządzące” nazwano chamami i bandytami.

Dzień przed posiedzeniem Rady Warszawy radni otrzymali drogą elektroniczną petycję od „Miasto jest Nasze” z listą oczekiwań związanych z regulaminem. Cóż, jednak może się zadziać w jeden dzień? Nic.

Wszelkie dokumenty miejskie, w tym uchwały rady przechodzą dość długą procedurę i jak docierają pod obrady rady miasta –  to mają już ostateczną formę. Można się burzyć, że tak jest, ale tak ten mechanizm funkcjonuje niezależnie od tego kto jest u władzy.

Nie jest sztuką popytać ludzi na ulicy o ich zdanie i przyjść na posiedzenie rady twierdząc, że mieszkańcy na to czy tamto się nie zgadzają. Sztuką jest zaakceptować wyniki badań zrobionych przez ratusz (bez twierdzenia, że to nieprawda i manipulacja) i starymi dobrymi metodami dążyć do wprowadzenia zmian. A za takie metody uważam rozmowy i spotkania z radnymi.

Kardynalnym błędem jest uważanie konsultacji społecznych za narzędzie, które sprawi iż coś się na pewno stanie – gdy tymczasem idea konsultacji nie polega na tym, iż ich wynik decyduje (bo zazwyczaj w konsultacjach nie bierze udziału reprezentatywna grupa mieszkańców). Wyniki konsultacji są brane pod uwagę przy podejmowaniu decyzji, ale ich wynik do niczego nie obliguje – wbrew przekonaniu miejskich aktywistów. Gdyby osoby, które w tych konsultacjach uczestniczą, zdawały sobie z tego sprawę – to byłoby znacznie mniej konfliktów i wzajemnych pretensji.

Co się tyczy Ogrodu Krasińskich i regulaminu, to nie jest wcale powiedziane, że nic nie można zmienić. Można. Radni, wbrew powszechnemu przekonaniu, to nie kupa idiotów, tylko ludzie, którzy muszą lawirować pomiędzy, często, bardzo sprzecznymi interesami różnych grup mieszkańców (przykład: tego samego dnia, kiedy otrzymałam mail od „Miasto jest Nasze” z petycją o to, aby można było wprowadzać psy do Ogrodu Krasińskich, dostałam również list od osób, które prosiły o wprowadzenie zakazu).

Gdyby właściciele psów stosowali się do przyjętych w Polsce przepisów prawa i zasad kultury osobistej, to nie byłoby powodu aby zamykać przed nimi bramy parku. Tymczasem, niestety, gołym okiem widać – na miejskich trawnikach i chodnikach – jaki jest ich stosunek do przyjętych zasad.

 

Konsultacja społeczna — instytucja demokracji bezpośredniej – polega na wyrażeniu przez członków zbiorowości opinii w przedstawionej sprawie. Tworzy się w ten sposób dwustronna relacja, powstająca z inicjatywy administracji państwowej. W odróżnieniu od referendum wyniki konsultacji nie są wiążące dla organów władzy publicznej.

 

Data publikacji Blog