Wolność moja kończy się tam, gdzie zaczyna twoja

Słuchałam w piątek niezwykle ciekawej rozmowy w Radiu TOK FM na temat lekarskiej „deklaracji wiary”. Gościem była prof. Ewa Łętowska (polska prawniczka, profesor doktor habilitowany nauk prawnych; pierwszy polski rzecznik praw obywatelskich, sędzia Naczelnego Sądu Administracyjnego i Trybunału Konstytucyjnego).

Jej opinia w tej sprawie, oparta na wszechstronnej znajomości prawa, pomogła uporządkować moje własne refleksje na ten temat.

Każdy w Polsce zgodnie z konstytucją ma zagwarantowane prawo do wolności sumienia. Ale ta sama konstytucja gwarantuje prawo do ochrony zdrowia (równego dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej). Jednocześnie Polska jest państwem świeckim w którym obowiązuje (jak najbardziej świeckie) prawo, do którego przestrzegania wszyscy są zobowiązani.

Państwo ma obowiązek zapewnić obywatelowi to, co mu się prawnie należy, czyli w tym wypadku wykonanie zapewnionej w prawie (dozwolonej na poziomie ustawowym) procedury medycznej w publicznym szpitalu czy przychodni. Lekarz, pracujący w państwowej służbie zdrowia jest funkcjonariuszem publicznym i jeśli sumienie zabrania mu wykonania konkretnej procedury, to powinien bez zbędnej zwłoki skierować pacjenta do innego lekarza.

Pani Profesor powiedziała, że musi być zachowana proporcjonalność do korzystania z własnej wolności sumienia i zagwarantowania dostępu do świadczeń opieki zdrowotnej osobom o innym światopoglądzie. A ponadto nie ma czegoś takiego jak klauzula sumienia szpitala a jedynie pojedynczej osoby. Tymczasem indywidualna wola lekarza nie może stawać ponad prawem.

Na koniec Pani Profesor dodała, że nie jest dobrym sygnałem odcinanie się resortu zdrowia od tej sprawy i traktowanie „deklaracji wiary” jako aktu całkowicie prywatnego. Państwo, bowiem, stać powinno na straży przestrzegania prawa i dopilnować aby funkcjonariusze publiczni wykonywali swoje obowiązki zgodnie z zapisami ustawy.

 

Data publikacji Blog