Zabawa w Boga

Temat trudny i bolesny. Ale bardzo życiowy. Lekarz, w imię własnych przekonań, odmawia przeprowadzenia aborcji ciężko uszkodzonego płodu. I być może jest w tym jakaś mądrość. Ale z mojego punktu widzenia brakuje tu empatycznego spojrzenia na dramat matki. Są, na pewno kobiety, które urodzą ciężko chore dziecko i przyjmą jego śmierć jako boską decyzję. Ale ich wiara w wyroki przeznaczenia to nie jest powód aby inne kobiety przyjmowały cierpienie w ten sam sposób. A moim zdaniem noszenie dziecka przez 9 miesięcy to wielki wysiłek fizyczny i emocjonalny. Niezmiennie mający swój finał w narodzinach dziecka. Gdy jednak przychodzi ono na świat ciężko chore i to w stopniu, który nie pozwala mu żyć (o czym matka wie od początku ciąży)– to całe to poświęcenie mija się z celem. Kobieta nie po to decyduje się oddać swoje ciało aby na koniec dziecko stracić.

Jeśli w pełni świadomie podejmuję decyzję i zgadzam się na to aby moje ciało uległo deformacji oraz aby cierpieć w trakcie porodu – to dla wartości większej niż moje życie. Dla dziecka. Jeśli miałabym przejść przez całą ciążę i trud porodu wiedząc, że nie będę się cieszyć macierzyństwem a opłakiwać moje dziecko – to wolałabym nigdy w ciążę nie zachodzić. I dziwię się, że są ludzie, którzy próbują za innych decydować w tak dramatycznych sytuacjach. Nie rozumiem tego. Skoro medycyna ma narzędzia diagnostyczne a prawo przewiduje możliwość usunięcia ciąży – to decyzja powinna spoczywać jedynie na barkach matki. Kobiety, która na skutek prawdopodobnych powikłań okołoporodowych może już nigdy nie zajść w ciążę i nie mieć szansy urodzić zdrowego dziecka. To ona musi ocenić czy większą traumą będzie aborcja czy śmierć donoszonego dziecka. Jej sumienie zostanie najbardziej obciążone decyzją. I to ona, być może, odpowie przed najwyższą instancją. Ale to jej życie i jej sumienie. Nie lekarza.

Kierowanie kobiety do hospicjum to cynizm najgorszego gatunku. I działanie na niekorzyść społeczeństwa, które zostaje obciążone nie tylko kosztami prowadzenia ciąży ale także porodu i opieki terminalnej nad dzieckiem. A być może również leczeniem matki, która będzie wymagała pomocy psychiatry. Czysto racjonalnie podchodząc do tematu – państwo ma interes w sprowadzaniu na świat zdrowych obywateli, którzy w przyszłości zasilą budżet państwa. Rodzenie za wszelką cenę (nawet dziecka skazanego na śmierć) – to działanie wbrew interesowi publicznemu. Koszty ponoszą, bowiem, wszyscy podatnicy – i ci wierzący i ci niewierzący.

Data publikacji Blog