Miasto, którego już nie ma…
Tam kiedyś stało miasto.
Kiedy przed wieczorem
wsłuchuję się w ciszę
i oczy zamykam
zdaje się, że słyszę,
jak po dawnym bruku
śpieszą dokądś kroki,
ktoś drzwi nie domyka
czekając, tak jak wczoraj,
obietnic spełnienia…
Starzec niewysoki
robi znak krzyża
przed bramą kościoła,
matka na wieczerzę
swoje dzieci woła,
a z karczmy za rogiem
jazgot się rozchodzi…
A może to dzień jest
i wszystko się budzi?
Płacz dzieci, szloch starców,
śmiech. Ktoś gdzieś wychodzi…
I otwieram oczy – nie ma już tych ludzi.
Lech Jaworski